
księżyc jak cienka wstążka
bledną gwiazdy w granicie
znowu znikną o świcie
tajemnice
z kołysanką leciutko
szeleszczą
senne mary – koszmary
pojawiają się czasem
pod baldachim myśli
cisną się uparcie
obietnice
anioły przeszłości
znów mnie usypiają
w nieświadomość
w marzenia
w ciebie
we mnie
wyszeptala je Bystrzycy srebrna woda
i te mury dawne
zamek
i ta baszta
i kamienie dawnych ulic
podeptane
moje miasto bramy ma otwarte
w nich kwiaciarki stoja z bukietami
jakis malarz swe rozlozyl prace
malowane
przepieknymi wprost barwami
a w zaulkach kamieniczek
legend slucham o mym miescie
o blaszanym koguciku
czarciej lapie
kozim herbie
o kamieniu nieszczesc jeszcze
i do parku lubie chodzic sama
zielonoscia sie zachlysnac jak szampanem
na laweczce zwykle wtedy siadam
moje miasto...
...slucham
ono Gada...
EK 2007
Znalazlam wlasnie ten wiersz w moich plikach, wiec nadrabiam i wklejam. :)))
Wlasnie odkrylam, ze moj blog byl zalozony w maju... czyli ma rocznice i to nie byle jaka bo siodma.
A we mnie wiersze sie skonczyly i sa tylko obrazy. Ale obiecuje ... przede wszystkim sobie, ze jeszcze cos napisze,
moze w wakacje :))))
Ciesze sie, ze udalo mi sie go dzis reaktywowac, bo juz znikl i pisalo, ze taki blog nie istnieje.
Szkoda mi przede wszystkim wszystkich komentarzy, ktore sa midem na moja dusze, bo poezji moich nie traktuje serio... ale to zawsze milo, jak sa pochwalone.
Dziekuje Wam.
Dzis zajrzalam na moj blog, a tu notka, ze blog o takim adresie nie istnieje.
Wiem, ze dawno nie pisalam, ale te wszystkie wiersze i Wasze komentarze istnieja tylko tu i zal mi je stracic. Moze uda sie to jeszcze odwroci ???? Probuje.
Raz, dwa, trzy.... publikuje
w powiewie wiatru
zabraklo oddechu
na minute, na czas nieokreslony
w barwach nieba
poplynelam lekko
w korony starego drzewa
wiosna...
czas budowac gniazda....
:)))))))))))
kresle rymy roznobarwne
na kartkach i plotnach
wyrazem uczuc staje sie przestrzen
i zawarte w niej pejzaze akrylowe
i kwiaty o sercach otwartych
i marmurowy spokoj budowli
zamienilam slowo na palete
zamieszkala przez barwy
w tonacjach moich uczuc
uklada sie w niepowtarzalna calosc.
Wiersz mojej przyjaciolki poswiecony gornikom, ktorzy zgineli w kopalni Halemba. Mysle, ze warto go tu umiescic.
***
który stróżujesz na wiecznej szychcie
przyjmij ich poparzonych i zapylonych
wyrwanych tak nagle
że cisza dławi się ich imionami
i jak Łazarza wskrzesz
bolejących
co na nich czekali
żywym i umarłym
razem splątanym
zapal lampę Twojego miłosierdzia
niech zamieszkają w niebieskich komorach
jak liść paproci
w grudce węgla
23.XI.2006
Teodora Pikuła
w barwach słońca i ziemi
lśni deszczowym spotkaniem
zaduma
a z nią myśli
wspomnienia
czasem z łzami i w smutku
kroczą ścieżką
dla wielu bolesną
ważne słowa do Boga
wypowiadasz w cichości
czasem niemą
prowadzisz rozmowę
płomień zniczy
znów płonie
póki pamięć
nie umrze
01 11 2006
w moich oczach
we mnie całej
moim światem
moimi myślami
zapanowały niepodzielnie
ze mnie
ze mną
tworzą krajobrazy
naszego życia
w radościach
w miłości
dziekuję że są
w żalach
w troskach
dziekuję że są
w przeszłości
w przyszłości
w teraźniejszości
dziekuję że są
Moim coreczkom – w dniu ich świeta – mama
01 06 2006

skomentuj (4)
skomentuj (2)
Stopami nieba nie dosięgniesz
Głowę tylko nieraz w chmurch nosisz
A nieraz zostawiasz ją byle gdzie
Pieszo gwiazd nie dogonisz
Nieraz tylko swoje myśli
Błąkające się wsród gwiazd
łapiesz i zawiązujesz im
Czarną opaskę na oczy
Nie zobaczysz drugiej strony
Głowa na zakrętach odchyla się
W lewo i prawo
A tobie trzeba w górę i w dół
Brodzisz w koniecznościach
I przyjemnościach
Opaski z czasem szarzeją na oczach
A ty znów
Zostawiasz głowę byle gdzie
I nie umiesz jej znalezć.
skomentuj (0)
Na płocie w przelocie
Zobaczyłam ogłoszenie
Bardzo dziwnej treści
'' Poszukuję swoich liści,
Które skradł mi psotnik wiatr
Í ja teraz biedna taka
Czym szeleścic dla was mam.
Moje liście szczere złoto
Moje liście słońca blask
Bez nich czymże jestem ja ''
Podpisane bylo - brzoza.
Odszukałam biedna brzózkę
Przytuliłam do niej się
I szepnęłam jej na ucho,
że tak przecież zawsze jest.
Niech nie płacze za liściami,
które szarpie wietrzyk chwat.
Niech poczeka do wiosenki
Ona znow jej liście da.
Teraz zaśnij, szepczę cicho
Niech słoneczne śnią się sny
Gdy się zbudzisz, oczarujesz
Swym urokiem nawet
I pochmurne dni
skomentuj (0)
skomentuj (1)
skomentuj (0)